Zaklnij me slowa w kamien! Krzyknela dziewczyna o plowym warkoczu i rzucila sie w nurt rwacej rzeki. Uslyszal ja przechodzacy nieopodal pasterz i podbiegl raczo, nie baczac, ze moglby utracic swe stado. Wskoczyl do wody i wyciagnal dziewczyne na brzeg, zdalo mu sie, ze nie oddycha, wiec ostroznie ucalowal jej usta. Jasnowlosa zachlysnela sie powietrzem, a pozniej otworzyla swe blekitne oczy. Mezczyzna az zamarl, tak glebokiego smutku, jeszcze nie widzial... Gdy sie do niego ozwala, nie mogl wyjsc z podziwu nad mrocznoscia jej aksamitnego glosu... a dziewczyna rzekla: Panie, dlaczego to uczyniles? Sprawiles, ze jestem tam, gdzie mnie juz byc nie powinno.